Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Kapitalizm made in Poland.

Temat związków zawodowych często wywołuje emocje, nierzadko skrajne. Bo gdy jedni przekonują, że to obrona przed krwiożerczym kapitalizmem i wyzyskiem, drudzy wskazują, że organizacje tego typu oraz ich działania prowadzą do nadużyć i znają to z własnego podwórka.

Praca w „korpo” nie jest już dla wielu spełnieniem marzeń coraz częściej zaczyna kojarzyć się negatywnie, z poczuciem ograniczenia, uprzedmiotowienia. Wypełniając kolejne raporty i pisząc kolejne wyjaśnienia dotyczące pracy zatracamy pasję, która pomaga nam w rozwoju i realizowaniu naszych zadań. Do tego praca w biegu, pod wpływem czasu, terminów i stresu nie sprzyja efektywności, a przynosi wręcz odwrotny skutek.

Dbając o pracowników, nie wystarcza organizacja szkoleń z zarządzania czasem, stresem czy treningi sprzedażowe. Warto obserwować zespół i w zarodku eliminować czynniki mogące wpływać na negatywne podejście do wykonywanych obowiązków. Warto motywować, wspierać i słuchać zatrudnionych. Podobnie jak poczucie zaangażowania w pracę, zmęczenie i znudzenie nią jest kwestią indywidualną. Zdarza się,  że część osób jest bardziej podatna na wypalenie, – dlatego menedżerowie powinni reagować odpowiednio wcześnie.

W dzisiejszych czasach, do pracy motywuje nie tylko atrakcyjna pensja i premie, ale i przydatne benefity. Przeprowadzone badania pokazują, że ponad 40% Polaków zmieniając pracę, zwraca uwagę na ofertę dodatków pozapłacowych. W standardzie są karty sportowe, finansowanie posiłków, opieka medyczna, nauka języków obcych czy dodatkowe ubezpieczenia.

Oczywiście najważniejsze są wynagrodzenia, które nadal są dalekie od europejskich.

Aby zobrazować sytuacje płacową przytoczymy przykład firmy, prowadzącej w Polsce i w Niemczech sieć kawiarni. Firma rozesłała swoim pracownikom monit, w którym zachęcała ich do wyjazdowej pracy za Odrą. Niemieccy pracownicy żądali od firmy wyższych płac grożąc strajkiem, zaś polscy pracownicy mają w nim odegrać dość haniebną rolę łamistrajków, czyli osób, które przychodzą do pracy na miejsce tych, którzy przerywają ją w ramach protestu. To jedna z najpaskudniejszych ról, jakie można zajmować w walce o prawa pracownicze; to dzięki łamistrajkom najbardziej skuteczna metoda oporu wobec pracodawcy, czyli strajk, traci swoją moc.

Co ciekawe, niemieccy zbuntowani pracownicy w ciągu godziny zarabiają na trzy kawy latte, w Polsce - na niecałą jedną. To stawki minimalne - korporacja Polakom może jednak płacić znacznie mniej niż Niemcom. Dlaczego?  Bynajmniej nie ze względu na cenę kawy, ta jest wszędzie podobna. Dzieje się między innymi, dlatego, że w Niemczech działa ruch związkowy, który upomina się o udział pracowników w wypracowanych przez nich zyskach!

Ma on do dyspozycji różne narzędzia, jeśli żadne nie podziałają, trzeba zastosować ostateczny środek, czyli strajk. W krajowych korporacjach lata antyzwiązkowej polityki i propagandy doprowadziły do tego, że mamy jeden z najniższych współczynników zrzeszania się pracowników w Europie, udział płac w PKB jest o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent niższy niż w krajach zachodnich. Cała opowieść o tym, że jesteśmy krajem „na dorobku” i że sytuacja zmienia się na lepsze, jest po prostu nieprawdziwa. Poza nami samymi, nikomu się nie opłaca, żebyśmy przestali być tanią siłą roboczą za każde pieniądze i w każdych warunkach, po 10-12 godzin dziennie. Zachodnie korporacje robią wszystko, żeby móc zmusić swoich pracowników do wyzysku w polskim stylu, strasząc ich Polakiem, który zawsze jest chętny na przejęcie ich zadań za połowę wymaganych pieniędzy, w dodatku nie będzie miał pomysłu, żeby przystąpić do związku. Brak zrozumienia dla potęgi pracowniczej solidarności jest poważnym zagrożeniem dla pewnych cywilizacyjnych zdobyczy, takich jak 8-godzinny dzień pracy, godna płaca minimalna, silne związki zawodowe czy prawo do strajku. Jeśli nie zrozumiemy zachodnich wartości i tego, że walczyć można o nie tylko wspólnie, nigdy nie zaczniemy zarabiać tyle, żeby za godzinę pracy w kawiarni móc kupić sobie więcej jak jedną kawę.
 
[pk]